piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział 3.


Frajer Smith posadził Harrego w ławce razem z Rose, widziałam tę radość w jej oczach, jej rozpromieniona twarz mówiła sama za siebie, z resztą sam Harry też nie wydawał się tym faktem zasmucony. Uśmiechali się do siebie, zauważyłam nawet jak moja przyjaciółka zakłada włosy za ucho, a to w końcu jakiś znak. Uśmiechnęłam się pod nosem, może coś z tego wyjdzie..
Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos, bardzo irytujący głos Pana Smitha.
- Carter, zrób miejsce dla Pana Malika. – odezwał się tym swoim frajerskim głosem, wpatrując się we mnie surowo. Spojrzałam na niego po czym bez słowa posunęłam się na koniec swojej ławki, tym samym robiąc miejsce dla mojego ‘nowego kolegi ‘ z ławki. Nie to żebym miała coś przeciwko, jednak Zayn był.. eh.. w sumie skąd miałam wiedzieć jaki on był? Nawet z nim nie gadałam, tylko wymieniliśmy się imionami. Westchnęłam. Po dobrej chwili wpatrywania się w okno, poczułam, że ktoś zajął miejsce tuż obok mnie. Powoli przeniosłam wzrok na swojego ‘koleżkę’, który uśmiechał się pod nosem. Miał taką tajemniczą aurę, w ogóle był taki.. ohh. Matko, o czym ja gadam? Moja podświadomość mocno palnęła się w głowę za moją głupotę. Nawet go nie znasz kretynko.
Przez całą lekcję, nie odezwaliśmy się do siebie ani jednym słowem. Kiedy lekcja dobiegła końca, chciałam wyjść z tej Sali jak najszybciej, więc podniosłam się z miejsca z zamiarem spakowania swoich rzeczy do torby. Eh, z moją niezdarnością, oczywiście musiałam wypuścić z rąk jedną z książek, co nie uciekło uwadze Zayna. Powoli schylił się po książkę po chwili się prostując. Cholera, cholera,cholera.. Dlaczego akurat ta książka musiała upaść?
- Romeo i Julia? Wielka fanka, Szekspira.. lubisz smutne zakończenia?– zaśmiał się, patrząc na tą durną okładkę, po chwili jego wyraz twarzy się zmienił, spoważniał a jego czekoladowe tęczówki, wpatrywały się w moje.
Pokiwałam głową na tak, nie mając pojęcia co mam powiedzieć. Wyciągnął w moją stronę książkę. Chwyciłam ją delikatnie.
- Dzięki. – mruknęłam cicho, odwracając wzrok od tych cholernie hipnotyzujących oczu.
- Lubisz romantyków, Pain? – ni z tego ni z owego, Zayn zadał mi pytanie. Jego twarz nadal nie zmieniła wyrazu, całkowita powaga, zero uśmiechu.
- tak.. jak większość dziewczyn, tak sądzę. – odpowiedziałam, z lekką niepewnością w głosie.
Zayn odwrócił wzrok i lekko pokiwał głową. Po czym schował ręce do kieszeni spodni i bez słowa wyszedł z klasy. A ja.. hmm.. stałam jeszcze chwilę w miejscu, nie wiedząc co mam o nim myśleć.
Spakowałam wszystkie rzeczy i wyszłam z klasy, ruszyłam w kierunku swojej szafki. Nie zdążyłam do niej dojść, bo wpadła na mnie Rose.
- O BOŻE, boże, boże. Pain. Harry jest taki.. oh. O matko, nie mam słów. Brakuje mi słów. – paplała jak najęta, nie mogłam jej uspokoić.
- Czekaj, uspokój się. Powoli! – złapałam ją za ramiona z rozbawieniem.
- przepraszam. – mruknęła, a na jej policzki wkradł się delikatny rumieniec. Wpatrywałam się w nią przez chwilę.
- no co ty.. nie mów.. zakochałaś się?! – Zapytałam z ciekawością w głosie.
- cicho bądź, nie chcę żeby ktokolwiek się dowiedział! – Uciszyła mnie, a ja nadal nie mogłam przestać się uśmiechać.
- dobrze, wybacz. Już nie będę. – podniosłam ręce do góry, starając się zachować powagę.
- zaprosił mnie.. na randkę. – szepnęła cicho, czekając na moją reakcje.
- o naprawdę? To świetnie! Skoro ci się podoba, to powinnaś się cieszyć! – Odparowałam z niemałym zadowoleniem.
- tak cieszę się.. – mruknęła z delikatnym uśmiechem na twarzy.
- co się dzieję Rose? Przed chwilą energia cię rozpierała, dlaczego ten entuzjazm cię opuścił? – bacznie się jej przyjrzałam, unikała mojego wzroku.
- po prostu jakoś tak.. boję się.. nie śmiej się ze mnie! – ostrzegła próbując być groźną.
- nie śmieję się, przecież to normalne.. możesz się stresować, przed randką i to na dodatek z takim ciastkiem jak Harry. – poruszyłam zabawnie brwiami na co Rose zachichotała.
Cała przerwa przeminęła nam na rozmowie na temat ‘ Harrego Stylesa ‘ i tych jego nieziemskim dołeczkach, to jaki wydaję się miły, wspaniały. Już pod koniec przerwy w głębi cieszyłam się, że to koniec tej rozmowy.. dłużej bym nie wytrzymała.
 Następne lekcje ciągnęły się bardzo długo, nie mogłam wysiedzieć na miejscu, ciągle myślałam nad tym pytaniem, które zadał mi Malik. ‘ Lubisz romantyków, Pain? ‘ tak właściwie, co go to w ogóle obchodziło? Przecież wcale go nie znam.. Stwierdzam, że to było bardzo dziwne.

Po bardzo nudnej lekcji historii z Panią Anderson, nastała przerwa na lunch.
Usiadłam na swoim miejscu w stołówce, czekajac na przyjaciółkę, która miała pojawić się lada chwila. Rozejrzałam się wokoło. Dostrzegłam Styles’a i Malika, siedzących w ciemnym kącie. Nikt nie próbował się do nich zbliżyć. Obydwaj mieli w sobie coś pociągającego ale i mrocznego.. złapałam wzrok Malika, który miał nieodgadniony wyraz twarzy, chciałam odwrócić wzrok ale nie byłam w stanie.. to było takie, dziwne. Jakiś huk.. coś.. momentalnie odwróciłam wzrok od jego tęczówek i zaczęłam poszukiwać miejsca skąd doszedł dźwięk. Moje źrenice momentalnie się rozszerzyły. Zobaczyłam moją przyjaciółkę, która stała jak sparaliżowana, powodem takiego zachowania była ta pusta idiotka, Samantha, która stała nad nią z złośliwym uśmieszkiem. Zwaliła jej tacę z jedzeniem. O nie, nie ma opcji. Nie będzie tak pomiatać Rose. W sekundzie podniosłam się z miejsca i ruszyłam w ich kierunku. Złapałam wzrok blondynki, była przerażona widząc w jakim jestem stanie, pokręciła głową próbując mnie jakoś zatrzymać. Nastała grobowa cisza na całej stołówce, wszyscy wpatrywali się w tą całą sytuację z niemałym zaciekawieniem, gdzieniegdzie ktoś coś mówił po cichu. Inni zaczęli się już podnosić, sądząc że dojdzie do jakiejś bójki.
Stanęłam przed pustą-lalunią ze wściekłym wyrazem twarzy.
- coś nie pasuję? Twoja koleżanka, jest taka niezdarna, że upuściła tacę..– zwróciła się do mnie, z fałszywym uśmiechem na twarzy.
- nie jestem ślepa, idiotko. – nie owijałam w bawełnę. Ta idiotka za bardzo działała mi na nerwy.
- słucham? Jak mnie nazwałaś? – głupi uśmieszek, zszedł z jej twarzy równie szybko jak się pojawił.
- idiotka, dobrze słyszałaś. – warknęłam, wpatrując się w jej oczy.
- pożałujesz tego.. ty.. – zmrużyła oczy z głosem przepełnionym złością.
- Pain, proszę cię.. daj sobie spokój, proszę cię. – szeptała moja przyjaciółka. Całkowicie zapomniałam o jej obecności, mimo że w całej tej sytuacji właśnie o nią chodziło.
Nie mogłam odpuścić, ta pustka lalka nie mogła wygrać tym razem. Zawsze wygrywała. Pokręciłam przecząco głową, na chwilę spoglądając na Rose, która powoli odsunęła się od Samanthy, i stanęła po moim lewym boku. Nie zdałam sobie sprawy kiedy na horyzoncie pojawił się Chris.
- co się dzieje, kochanie? – zwrócił się do swojej ‘dziewczyny’ z zatroskaną miną.
- Chris, ona.. – wskazała palcem na mnie. Idiotka. – zwaliła moją tacę na ziemię.
Chłopak spojrzał dziewczynie w oczy i przejechał dłonią po jej policzku.
- nie martw się, zaraz z nią porozmawiam. Na poważnie. – odpowiedział głosem pełnym czułości, po czy zwrócił się w moją stronę. Podszedł na tyle blisko, że niemal czułam jego oddech na swojej twarzy. Widziałam jak ta, franca uśmiecha się od ucha do ucha.
- i co teraz, powiesz. Mała? Chyba powinnaś ją przeprosić nie uważasz?– zadał mi pytanie, nie spuszczając wzroku z mojej twarzy. Już chciałam mu coś odpowiedzieć, już otwierałam buzię kiedy ktoś mi przerwał..
 Ten ktoś zaśmiał się głośno i stanął tuż przede mną. Zayn.
- ona ma ją przepraszać? – wskazał głową na Samanthę – to niedorzeczne. Gdybyś zjawił się tu parę minut wcześniej, zobaczyłbyś, że to twoja dziewczyna zwaliła tacę, tej dziewczyny. - Wskazując na Rose, zaczął gadać tym swoim głosem.
- To tylko dziewczyna. Załatw to z kimś na swoim poziomie. Co ty na to, Foster? –  Zayn powoli zacisnął dłonie w pięści, kiedy zobaczył minę Chrisa.
- Wal się, Malik. Nie wcinaj się w nie swoje sprawy. – warknął Foster, patrząc prosto na twarz Zayna.
- To chyba nie są i również twoje sprawy. Może mam ci pokazać, gdzie twoje miejsce? – odwarknął czarnowłosy, niemal czułam jak te jego czekoladowe tęczówki, nabierają czarnej barwy.
Chłopak próbował być nieugięty, ale coś mu nie szło. Po chwili odwrócił się w stronę swojej dziewczyny, mruknął jej coś na ucho i odeszli bez słowa.
Byłam cholernie, chociaż.. cholernie to mało powiedziane, Zajebiście zdziwiona, że ZAYN, właśnie ZAYN zareagował, na tą całą sytuację. Przecież poradziłabym sobie sama.
- wszystko w porządku? – Malik, powoli zwrócił się w naszą stronę, najpierw spoglądając na Rose a następnie przenosząc wzrok na mnie. Blondynka pokiwała głową delikatnie, szepcząc pod nosem słowa podziękowania.
- mhm, dzięki. Ale uważam, że poradziłabym sobie sama. – mruknęłam z małym niezadowoleniem w głosie.
- oh, doprawdy? Ja jednak, uważam, że sama nie dałabyś rady temu dupkowi. – odparował głosem pełnym złośliwości. Oho, najpierw nas ratuję, a potem staję się takim chamem.
- śmieszny jesteś. Nie wiem po co się wtrącałeś. – warknęłam, odwracając się od niego i ruszyłam do swojego stolika. Miałam gdzieś, to czy się tym przejął czy też nie. Widziałam, że moja przyjaciółka jeszcze chwilę stała w miejscu i rozmawiała z chłopakiem. Ja nie miałam zamiaru, podniosłam się z miejsca, wzięłam swoją torbę i ruszyłam do wyjścia.

Już zamierzałam wyjść ze szkoły, kiedy zostałam pchnięta na szafki, moja torba upadła.. powoli podniosłam wzrok, aby dostrzec sprawcę.. wspaniale – moja podświadomość uśmiechała się od ucha do ucha, czując że coś ciekawego się za moment wydarzy..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz